Kręcą kilometry dla NieOdkładalnych | NA SPORTOWO

10 czerwca 2026 Obejrzyj na YouTube

W poniedziałkowy poranek wyruszyli w wyjątkową trasę z Gliwic do Gdańska. Na rowerach mają pokonać setki kilometrów, ale to nie jest tylko sportowe wyzwanie. Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 21 razem z Anną Guzek ruszyli w drogę, której celem jest wsparcie zbiórki na Wytchnieniobus – inicjatywę pomagającą rodzinom osób wymagających stałej opieki.

Transkrypcja materiału

Transkrypcja automatyczna — może zawierać drobne błędy.

W poniedziałkowy poranek wyruszyli w wyjątkową trasę z Gliwic do Gdańska. Na rowerach mają pokonać setki kilometrów, ale to nie jest tylko sportowe wyzwanie. Uczniowie szkoły podstawowej nr 21 razem z Anną Guzek ruszyli w drogę, której celem jest wsparcie zbiórki na wetchnieniobóz. To wyprawa, w której każdy kilometr ma znaczenie, a wysiłek młodych uczestników zamienia się w realną pomoc dla innych. O tym, co czeka uczestników w kolejnych dniach opowiada Anna Guzek. Kolejna szalona wyprawa, czy też może nie szalona, czy po prostu to już taki taka rutyna?

Nie, każda wyprawa jest szalona, więc ta wyprawa również będzie szalona. Tym bardziej, że jedzie nowy skład. Wszystkie dzieci są jadą po raz pierwszy. No to po kolei. Więc dla kogo jedziecie, gdzie? No i ile kilometrów? W tym roku jedziemy dla fundacji Nieodkładalni. Zbieramy na wytchnienie busa. Część kwoty na wytchnienie busa mamy już zbieraną. Ponieważ rok temu jechałam w solo wyprawy do Santiago de Compostella i już zaczęłam zbiórkę na wytchnienie busa. Udało mi się uzbierać koło 130 140 000.

A ta wyprawa jest drugą częścią na zbiórki na wytchnieniu busa. I jedziemy do Gdańska. 6 dni chcemy pokonać 700 km. Może nie jesteśmy tak jak łatwo gang. yyy ćwiczymy już od marca, ale wierzymy, że poprzez zasięgi, poprzez yyy między innymi telewizję Imperium uda nam się dotrzeć do jak największej ilości osób i będzie o nas głośno w całej Polsce. W pewnym sensie powrót do tradycji, do tych pierwszych y wyjazdów gdzieś tam w kierunku północnym. Tak, tak jakoś w związku z tym, że to jest ekipa nowych dzieciaków, więc y pomyślałam sobie, że dobrze będzie ich taką pierwszą wyprawę

zrobić przejeżdżając z południa na północ Polski. Pierwszy przystanek gdzie? Pierwszy przystanek w Opolu. Tak dziwnie, prawda? Do Gdańska przez Opole. Dlatego w Opolu, ponieważ jedziemy się spotkać z niedużym Wojtkiem. Potem kolejny, potem jest Ostrzeszów, potem jest Września, Bydgoszcz i cieszymy się bardzo, ponieważ w tym roku Gliwice weszły do

rywalizacji, włączyły się do rywalizacji aktywnych miast, więc spotykamy się w Bydgoszczu, Bydgoszczy z aktywnymi miastami. Następnie jest Kwidzyn i Gdańsk Westerblate. Wiek tych młodych ludzi. Oni są coraz młodsi. Tak, są coraz młodsi. Mnie to bardzo cieszy, ponieważ już w tak młodym wieku można załapać pasję rowerową. Czujesz, że jest wsparcie sponsorów,

ludzi, bo to już no wyprawa dzisiaj również. Tak, czuję ogromne wsparcie sponsorów, tych którzy zaopiekowali się, żeby ta wyprawa doszła do skutku poprzez zakup sakw, yyy, strojów rowerowych, kurtek przeciwdeszczowych, które się nam już przy treningach bardzo przydały, y, noclegów, wyżywienia. Czuję takie ogromne wsparcie i za to bardzo wszystkim sponsorom i partnerom dziękuję, ale średnie wsparcie czuję

wpłat za kilometry. Nie ma. Mamy tyle osób, co to było, co było lata wcześniej, ale wierzę, że jak się rozkręcimy, rozjedziemy, to to zrzutka zacznie się tam podnosić. Domyślam się, że obaw nie ma. Po takich doświadczeniach to wy macie już wszystko przećwiczone. No nie, to bym był tutaj zabrakłoby pokory. Oczywiście, że są obawy, szczególnie były obawy o pogodę, ale dzięki Bogu ponownie wyruszamy z boiska

w słońcu. Jeszcze się chyba nigdy nie zdarzyło, żebyśmy wyruszali w deszczu, ale ta pogoda jest taka równa tej wiosny, dlatego największe obawy są o pogodę. Y, nie chciałabym, żeby były burze, żeby był deszcz i żeby był potężny wiatr. Największe wsparcie to jednak chyba macie z góry. Tak, y, byliście u biskupa. Tak. Y ciągle to powtarzam i i wierzę w

to, że gdyby nie opatrzność, gdyby nie ta pomoc z góry, to błogosławieństwo dobrego Boga, to też chyba bym się nie zdecydowała na organizowanie takich wypraw. Wierzę, że ta siła to jest właśnie z góry. No to teraz na koniec gdzie można śledzić wasze postępy? No i gdzie można

wpłacać pieniążki? Postępy nasze można i relacje można śledzić na stronie na Facebooku 700 km mocy. Mamy zrzutkę też tam za każdym razem przy każdym poście będzie link do zrzutki. Można też śledzić na stronie Facebookowej i Instagramie fundacji jak i na moim Instagramie. Poznajmy teraz bohaterów tej wyprawy. Ty jak masz na imię? Mateusz. Mateusz, ile masz lat? 12. No i co? Nie boisz się? Taka wyprawa? Nie, jakoś się tak przygotowaliśmy do tego, że już taki stresik spadł trochę. Ile przyjechałeś rowerem do tej pory kilometrów? Liczyłeś to może na samych treningach? Ponad 1200. A tak samemu nie liczyłem. Ile?

Z rodzicami też jeździsz? No czasami. A czego się obawiasz najbardziej? Zmęczenia. Pogody i wiatru? Czyli zmęczenia? Nie, nie, nie będziecie spali w hotelach ani w jakichś luksusowych rzeczach. Jak ty sobie to wyobrażasz? Fajnie. Znaczy, no normalnie, ja nie potrzebuję jakiś wielkich standardów, żeby przespać noc noc. Okej. Ty jak masz na imię? Jak się nazywasz? Kamil. Kamil, kto cię namówił na tą przygodę? Tak samo chciałem się sprawdzić. Wiem, że było was chętnych więcej, więc nie było chyba łatwo się załapać. Tak, nie było łatwo. Trudne były te treningi niektóre.

A dzisiaj rano jak wstałeś nie było obawy, że a jednak może bym zrezygnował? Nie, jesteśmy przygotowani wszyscy, także nie. Przyjacielu, bo ty masz ile lat? Dziewięć. To jesteś jeden z najmłodszych. Do której ty klasy chodzisz? Trzeciej. A skąd znasz panią Anię Guzek? Od taty. Od taty? Tak. Czyli nie uczycie w szkole? Nie. No i nie obawiasz się, że że to będzie trudna podróż? A rower masz specjalnie kupiony na to? Tak, tak, tak. Jaki masz rower? Pamiętasz nazwę chociaż? Noel. Powiedz, kiedy zdecydowałeś się na tą wyprawę? Już długo chciałam jechać na tą wyprawę i po prostu w końcu mogę na nią pojechać.

Zazdrościłeś tym innym, że że oni mogli jechać, a tylko patrzyłeś z boku gdzieś tam surowałeś trochę, ale nie aż tak. A mam pytanie. Czy ty umiesz naprawiać rower? Wymieniać sobie na przykład dętkę, jak strzeli? Dętkę umiem wymienić. Czyli jak złapiesz gumę, to dasz radę. Tak. Ile dziennie kilometrów chcesz przejechać? No 100 setka? Tak. To tak. Spokojnie. Tak. Dobra. Ty powiedz, wstałeś rano i nie zastanawiałeś się nad tym, że może jednak dam se spokój? Nie, nie zastanawiałem się, bo jesteśmy bardzo dobrze wszyscy przygotowani. Mamy przejechane na treningach ponad 1200 km i samemu jeszcze jechaliśmy dużo, więc na pewno damy radę dojechać do Gdańska.

Ile masz lat? Jak się nazywasz? Ile masz lat? Y, Tomek i mam 12 lat. No to ty już jesteś jeden ze starszych tutaj. No tak. Co? Będziesz takim trochę dowódcą? Nie wiem. No bardzo możliwe. Jaki masz sposób na to, żeby zapomnieć o zmęczeniu podczas podróży, żeby nie myśleć o tym? że wiem o tym, że moje ciało umie więcej niż mi umysł podpowiada. Słuchaj, a jak to ze szkołą? Bo tydzień wolnego, co? Ekstra. Tak. No to jest bardzo fajne, że mamy tydzień wolnego. To była dodatkowa motywacja. Dokładnie. No to ekstra. Słuchaj, ty jak masz na imię? Kamil. Ile masz lat?

12. Czyli też jeden ze starszych. Kamil, poważna mina, co znaczy, że poważna wyprawa? Tak, poważna wyprawa, ponieważ jedziemy dla dzieci z fundacji Nieodkładalni. zbierać pieniążki na wytchnienie busa. 700 km mocy. Ta moc w tobie jest? Jest w nas i we mnie moc. A jak przygotowywaliście się i trenowaliście? Czy nie było takiej chwili pomyślenia, a może to jednak nie dla mnie? Na pewno u kogoś były. Na pewno musiały być, ale jesteśmy silni, więc damy radę. Ile masz lat? 13. O, to ty jednak jesteś najstarszy. No to jak ty się załapałeś do tej prezy taki, że tak powiem, zaawansowany wiekowo?

No tak mi się chciało, bo to jakby taka wyprawa życia i jakby to jest pasja moja i tak by chciało je przejechać. Wyprawa życia. Wyprawa życia. Czyli co? Co? Lepiej niż pojechać, nie wiem, na wakacje na Majorkę czy do Turcji? Lepiej tymi rowerami? Tak. A wiesz, że będziecie spać gdzie się da, jeść co się da? Wiem. No nie przeszkadza ci to? Nie jest dobrze. Nie przeszkadza. Ty jak się nazywasz? Marta. Ile masz lat? Prawie 13. Marta, jedyna dziewczyna. Kiedy wpadłaś na pomysł, żeby pojechać na tą wyprawę? Od początku, jak już pani Ania mówię o wyprawie, tak naprawdę od początku.

Chciało ci się jechać. Powiedz, a jakie, nie wiem, wyzwania najbardziej przed wami czekają? No na pewno deszcz, na pewno pewnie będzie niektórymi dniami wiatr. No i myślę, że to są takie najcięższe rzeczy. A co będzie najfajniejszego w tej wyprawie? Myślę, że też, że jedziemy grupą i na

przykład jak będzie wiatr w plecy, to będzie super. Staś, powiedz ile ty masz lat? 12. Staś co powiedzieli rodzice kiedy ty powiedziałeś: "A jadę nad morze rowerem?" Zgodzili się, ale nie mówili: "Daj se spokój". Nie, coś tego? Nie. Taka szalona wyprawa. A jak ty się przygotowywałeś? Trenowałem, starałem się po prostu jak najlepiej wypaść. No i co? I czujesz moc? Tak. Choć determinacji i odwagi mnie brakuje, równie ważny jest rozsądek i bezpieczeństwo. Dlatego w trasie towarzyszyć im będzie także trójka rodziców. Powiedz ty już jakie ty masz doświadczenie, jeśli chodzi o jazdę na rower.

Moja to jest dziewiąta wyprawa z dziećmi. Jeżdżę od samego początku z nimi. Pamiętasz pierwszą? Oczywiście. Jechaliśmy do Międzyzdroi. Były obawy, że nie dacie rady? No na każdej jednej wyprawie są obawy, że nie damy rady, bo to jednak jest duży dystans do przejechania. Szczególnie dla dzieci, dla młodzieży, dla wszystkich, nie tylko dla młodzieży. Dla dorosłych też. Oczywiście, że tak. Kryzys każdego dopada w którymś tam dniu. To powiedz, bo wszystkich nie będziemy oczywiście wspominać. Jakieś takie jedno wydarzenie, które ci utkwiło w pamięci.

Cztery dni jazdy w deszczu dookoła Śląska. To było najgorsze? Tak, to był, to była najtrudniejsza wyprawa z wszystkich. To jest moja pierwsza wyprawa z dzieciakami, taka większa. No to duże przeżycie. No pewnie. A na rowerze? No pewnie jeździsz od dziecka. Tak poważnie? Od kiedy? No tak, od poważnie. Od pięciu lat. Tak dość mocno. Kupiłeś specjalnie rower? Nie, rower już był przygotowany w jakiś sposób szczególny? No standardowy serwis i tyle. To powiedz, zdrađ czym rozmawialiście w domu przed tą wyprawą z dzieciakami? O wszystkim. No to jaką dyscyplinę należy zachować podczas trasy. Uwaga na

drogach, odstępy, żeby dzieciaki zachowywały ogólnie bezpieczeństwo, bo to jest najważniejsze. Ja słyszałem, że ty jesteś tutaj najbardziej świeży. Tak, tak, tak. No i co? Nie jest to tak, że porywasz się z motyką na słońce? Nie, jeździłem, ale nie na takie dystansy. Powiem tak wcześniej. To jaki dystans pokonaliś w życiu w jednego dnia najdłuższy? 162 km. Tak, ale potem była regeneracja. Y, dwa dni. I później zrobiliśmy już 60, czyli trenowaliście, a teraz dziennie setka. Nie ma problemu. Zdaje mi się, że damy radę. Damy radę. Czekamy. Całą wyprawę z dużym zainteresowaniem śledzi także szkoła. O tym jak inicjatywę tę odbiera społeczność SP21

mówi wicedyrektor placówki Aneta Rosiak. Jesteśmy bardzo dumni. Bardzo dumni jesteśmy z uczniów, że potrafią się zebrać w sobie, nie siedzieć przede wszystkim przy komputerach. Jest to ciężka wyprawa i jest bardzo dużo treningu przed wyprawą. Również bardzo się cieszymy, że pani Ania ich zaraża taką dobrą, pozytywną energią i tym, żeby po prostu na te rowery wychodzić popołudniami, korzystać, obojętnie jaka jest pogoda. Bardzo się cieszymy i chyba też bardzo przeżywacie, bo ja tak czuwając się w dzieci to one to traktują tak lekko, a jedziemy. A wy jednak jesteście pełni obaw, czy wszystko będzie tak. Tak, martwimy się.

Nie jest to, tak jak mówię proste. Przygotowań jest bardzo dużo, ale wiemy, że dają sobie radę. Trzymamy kciuki, jesteśmy z nimi, przygotowujemy się z nimi i będziemy z nimi przez całą wyprawę. Jak tą inicjatywę ocenia ksiądz Adrian Pietrzyk? za każdym razem, kiedy podkreśla, że moc jest z nami, to w tej w tym słowie moc przez duże m jest przede wszystkim Pan Bóg, jego błogosławieństwo i od samego początku właśnie gdzieś ten cel dobroci dla innych ludzi, no jest

upatrywany przede wszystkim właśnie w Panu Bogu, że on jest źródłem tego dobra i my to dobro chcemy też przekazywać innym. Dlatego też zawsze im towarzyszy modlitwa Boże błogosławieństwo czy msza święta. No i to nie tylko święto Ani, myślę i tych dzieciaków, ale też święto całej Sośnicy i teraz też miasta Gliwic, że mamy taką grupę, która rzeczywiście chce o tym dobro mówić i te kilometry kręcić. Ze mną jest Marcin Kiełpiński, radny Sośnicy. Marcin, no kto jak kto, ale wy sośniczanie to chyba jesteście dumni z tej grupy dzieciaków. 9 do 13 lat i wyprawa 600 km. Jak jako sportowiec też to oceniasz?

Yyy, dzień dobry. No na pewno jest to bardzo trudne zadanie, dlatego mocno kibicuję dzieciakom. Jestem przekonany jednak, że wszyscy dadą radę, bo wiem z dobrych źródeł, że mocno trenowali i każda na tą wyprawę jest przygotowana. Czy w Sośnicy słychać i widać to, że jest takie wydarzenie? Tak. No to już siódma wyprawa tej grupy pod przywództwem Aniiguzek. Także no widać zresztą po publiczności, która się tu licznie zbiera, że to wydarzenie jest już mocno rozpromowane i wszyscy raczej wiedzą o tym, jak duże przedsięwzięcie

przed tą grupą. Kilka słów, kilka ciepłych słów chyba trzeba powiedzieć o Ani Guzek, która no niezmordowanie robi i za każdym razem pomaga, bo te cele są bardzo szczytne. Tak. No przede wszystkim tutaj te cele chatatywne są bardzo szczytne, tak jak pan wspomniał. Y, a po drugie, no tutaj praca Niguzek no jest tytaniczna, bo to nie tylko samo wydarzenie, tak, i ten przejazd, ale miesiące przygotowań,

ciężkiej pracy, dużo telefonów, widać po niej, że naprawdę tutaj dużo serducha w to wkłada i bardzo się z tego cieszymy, że mamy tutaj taką osobę, która te dzieciaki prowadzi. Nie masz ochoty jako sportowiec sić na rower i popędzić z nimi? Ania mnie dzisiaj zapytała, kiedy pojadę z nimi i obiecałem, że jak będzie 10 wyprawa, to jadę z ekipą. Aleksandra Wasilewska, Fundacja Nieodkładalni. Najbardziej wzruszona dziś osoba na tym placu? Myślę, że nie, że wiele osób jest tutaj wzruszonych, także no dla mnie to jest też przeżycie, bo jadę z nimi, mam okazję na żywo patrzeć jak się będą zmagać z tymi kolometrami, więc wzruszenie jest.

I też wyzwanie dla ciebie może, bo to jednak trzeba się zaopiekować sporą grupką. No zobaczymy jak to będzie. Ja z dziećmi pracuję od wielu, wielu lat, więc myślę, że aż tak duże wyzwanie to nie będzie. Dzieciaki są spoko, fajne. Już się poznaliśmy na niejednym treningu, więc

ja bardziej wróżę dobrą zabawę. No to cel. Myślisz, że zostanie wreszcie osiągnięty? Myślę, że tak, ale państwo muszą nam w tym pomóc. Także wpłacajcie, dopingujcie, a przede wszystkim wpłacajcie, bo wiecie, para w ich nogach przełożona na pieniądze, to jest ich wyzwanie, ale celem jest wytchnieniobóz i jeżeli nie będzie wpłat, to my tego wytchnieniobusa nie kupimy. Także klepanie po plecach to trochę za mało, żeby zakupić wytchnieniobóz. Czyli zaglądajmy i wrzutka. Okej. Tak, prosimy. Bardzo dużo o wpłat. A co o swoich rowerowych gladiatorach sądzą uczniowie i rówieśnicy ze szkoły?

Myślimy, że w sumie fajny pomysł wymyśli wymyślony, że od razu szkoła zyska na popularności i no i dobry uczynek przy okazji. Nie zazdrościsz im trochę? Trochę zazdroszczę, ale ja wiem, że ja bym nie dała rady tako sama pojechać. Ale na rowerze jeździsz? No jeżdżę, jeżdżę, ale nie. Tak. Jak ty masz? Na imię? Lila. Lila, ty co sądzisz o takiej wyprawie? Myślę, że musi być męcząco. Nie zazdrościsz im? Nie. Maja, tam jedzie jedna dziewczyna. Nie chciałabyś dołączyć do wyprawy? Chciałabym, ale nie mogę. Dlaczego? No bo nie dałabym rady. Nikodem, ile ty masz lat?

11 w listopadzie. No to jesteś w takim wieku, że mógłbyś się załapać na wyprawę. Nie myślałeś o tym, żeby pojechać z koleżankami, z koleżanką i kolegami ze szkoły? No kiedyś myślałem, ale teraz postanowiłem rozwijać swoją pasję i tak za bardzo bym już nie chciał. Czyli idziesz w innym kierunku. No ale oni mówią, że to fajna przygoda, lepsza niż czasy w Hiszpanii. No nawet fajna przygoda. To dopiero początek drogi, która z Gliwic prowadzi aż nad Bałtyk. Przed nimi wiele kilometrów, zmęczenie i codzienne wyzwanie, ale też ogromna satysfakcja i wspólny cel, który nadaje sens każdemu przejechanemu odcinkowi trasy. A finałem

tej wyprawy ma być nie tylko dotarcie do Gdańska, ale przede wszystkim realne wsparcie dla fundacji nieodkładalni. Jest z nami moc. Co robimy? Kręcimy. Kręcimy, kręcimy. Dla kogo? Dla fundacji nieodkładalni.

Radio Imperium Kliknij, aby słuchać na żywo