Z wypowiedzi Zbigniewa Wygody, radnego w Gliwicach, KWW Platforma. Nowoczesna Koalicja Obywatelska.
cyt. za: Infogliwice. https://infogliwice.pl/bardzo-tajna-instytucja-w-gliwicach-dlaczegoprobuje-sie-ja-ukryc/

Gliwice, 25 marca 2021 r.

List otwarty do Zbigniewa Wygody

Szanowny Panie,
z poczuciem zawstydzenia, zażenowania i zawodu przeczytałem Pana wypowiedź, w której ocenił Pan, a właściwie oczernił, stan kultury w naszym mieście. Owa wypowiedź wskazuje nie tylko na nieznajomość kultury, nie tylko w Gliwicach, ale przede wszystkim uwłacza setkom osób, które od lat tutaj ją tworzą i na jej rzecz pracują.

W czasach, w których milionom ludzi na całym świecie pandemia odebrała możliwość uczestnictwa w kulturze, w czasie gdy co rusz zamykane są nie tylko publiczne instytucje kultury, ale także zajmujące się nią NOG’osy, firmy prywatne, w czasie w którym możliwość zarobkowania straciły dziesiątki tysięcy osób w sektorze kultury zatrudnionych, Pan radny – lekarz z wykształcenia – postanowił nam zaaplikować coś, co nas z pewnością na duchu podniesie. Bardzo Panu dziękujemy. Ja i my… ludzie z „tak zwanej” kultury.

Pana zdaniem „Kultura w Gliwicach leży”. Tak jak brzuchaty pijaczyna, stały bywalec piwnych ogródków, który też leży, ale nie dlatego, że ma za dużo kultury, ale dlatego, że jej w ogóle nie posiada, że jest mu ona obojętna, że woli się podchmielić, niż żywo w kulturze uczestniczyć. Pana wypowiedź świadczy o braku taktu, brzydko zalatuje prowincjonalnym snobizmem i kabotyństwem. Jakże łatwo bowiem, jakże modnie powiedzieć „w Gliwicach w kulturze nic się nie dzieje”. Ulubiony bon mot tutejszych wiecznie niezadowolonych. Tak rzucić, en passant, niczym znawca zdegustowany tym, co widzi, a co nie dosięga jego wysublimowanych gustów. O jakże miło mieć po swojej stronie radnych! Tych, co nas reprezentują, tych na których głosujemy, by w chwilach trudnych mieć w nich oparcie. Kiedy był Pan ostatni raz w gliwickim teatrze? Kiedy widział Pan jedną z naszych blisko czterdziestu produkcji scenicznych? Kiedy przeczytał Pan jedną ze 120 wydanych w ostatnich latach w oficynie muzealnej książek? Kiedy był Pan na tutejszych wystawach? Kiedy wreszcie podzielił się Pan swoją krytyczną oceną z kimś, kto za rozwój kultury w Gliwicach odpowiada? Jakoś nigdy Pana na nie widziałem, czy to w muzeum, czy w teatrze, choć bardzo bym tego chciał. Ale może Pan jeździ gdzie indziej? Tam gdzie warto. Może do Tate Modern, może do The Brandhorst Museum, może do MoMY, może do teatrów w Berlinie, w Paryżu? No chociażby do Warszawy, czy Krakowa? Może. Oby. Ale z pewnością nie zaszczyca Pan swoją obecnością tych, którzy tworzą kulturę tutaj. Gdyby było inaczej, to z poczucia taktu, z dobrego wychowania, last but not least… z szacunku, nie powiedziałby Pan tego co Pan powiedział. Tutejsza kultura dla Pana albo nie istnieje, wymykając się Pańskiej percepcji, albo jest dla Pana znakiem bylejakości, czymś bez wartości, bo tutaj, w mieście którego jest Pan radnym, „nic się w kulturze nie dzieje”. Rzecz jasna nic godnego Pańskiej uwagi. Na szczęście nie wszystkich. Czy Pan wie, ile ludzi przed pandemią korzystało w Gliwicach z przedsięwzięć kulturalnych? Dziesiątki tysięcy. Rodziców z małymi dziećmi, miłośników jazzu, adoratorów muzyki klasycznej, seniorów, młodzieży angażującej się w działania rozmaitych NGO’sów, czytelników książek, amatorów kina, wielbicieli teatru, miłośników wszelkiego rodzaju sztuk plastycznych, uczestników niezliczonych warsztatów, prelekcji, wykładów etc. etc. Coś tu Panie radny nie leży? Ale chyba Panu, a nie tym Gliwiczanom, którzy dla tutejszej kultury poświęcają swój czas, talent i pasję. Tych, których Pan nie zauważa, tych którzy Pana zdaniem „leżą” tak samo jak to czym się zajmują. Ale my, ci którzy w kulturze zachowują postawę wyprostowaną, wiemy gdzie i dla kogo pracujemy, wiemy że Gliwice to nie Londyny, czy Paryże, ale się nie poddajemy, bo kochamy nasze miasto takim jakim jest i zmieniamy je, żeby lepszym było, ale z miłością a nie z pogardą. W czas pandemii pojęliśmy na nowo, jak wielką wartością jest obcowanie ze spektaklem teatralnym, swoboda dostępu do biblioteki, wyjście na koncert jazzowy, udział w wystawie fotograficznej i warsztatach ceramicznych, w tym co pozwala rozwijać twórczość własną i odkrywać twórczość innych. W tych właśnie czasach słyszeliśmy wielokrotnie od Gliwiczan, jak bardzo brak im kultury, którą Pan tak obcesowo skwitował. Nie zostawiliśmy tych ludzi samych, szukamy więc codziennie nowych dróg, aby im dać szansę obcowania z kulturą, edukowania poprzez nią, pomimo bolesnych dla artystów i animatorów okoliczności, zarówno psychicznych, jak i finansowych.

Więc nie poddajemy się. Tego nigdy nie zrobimy, pomimo przykrości, jaką sprawiają nam Pańskie słowa. Modne pojęcia, takie jak: analiza, konsultacje stanowią bowiem od lat podstawowe narzędzie naszej pracy, a ich wyniki jasno pokazują , że jest potrzeba w Gliwicach kina, muzeum, teatru, galerii, domu kultury, sal estradowych itp. Potrzeba także mądrej refleksji i konstruktywnej krytyki. Potrzeba także radnych, którzy zamiast wygłaszać slogany, docenią trud i efekty, nawet jeśli nie spektakularne, pracy setek ludzi kultury. Doceniło ich już tysiące Gliwiczan. Teraz pora na Pana.

Grzegorz Krawczyk

1 KOMENTARZ

DODAJ KOMENTARZ

Please enter your comment!
Please enter your name here